barlinek BARLINEK
Barlinek barlinek
Menu główne
Moje Miasto
Historia Barlinka
Barlinek z lotu ptaka
Barlinek nocą...
Barlinek wczoraj i dziś
Ciekawostki z Barlinka
Gdzie to jest?
730 lat Barlinka - film
Niezbędnik
Ważne telefony
Przegląd prasy
Puls Barlinka
Echo Barlinka
Zamówienia na telefon
Pizza na telefon
VIP Pizza
Pizzeria Verona
Pizzeria Wielkopolanka
Na Murze Bar&Grill
Komunikacja
Logowanie
Polecamy
Aresztowano mnie nocą 12 grudnia 1981r. Drukuj Email
Oceny: / 14
KiepskiBardzo dobry 
13.12.2013.

Image
Aresztowano mnie nocą
W ubiegłym roku, Muzeum Regionalne w Barlinku, podjęło się rozmów z osobami internowanymi w czasie stanu wojennego. Tym razem zachęcamy do przeczytania wspomnień Andrzeja Szai. Dlaczego mnie internowano? Były trzy powody. Za założenie na terenie województwa gorzowskiego związku rolników, przemycenie ogromnej ilości literatury niezależnej i za przymierzanie się do utworzenia partii ludowej.

12 grudnia wróciłem z Gorzowa do domu. Koło północy poszedłem spać. Nagle usłyszałem straszne dudnienie do drzwi. Za nimi stali milicjanci, którzy powiedzieli mi, że jestem aresztowany. O tym, że coś się będzie działo, wiedzieliśmy już dawno. Wiedzieliśmy, że coś się stanie, nie wiedzieliśmy tylko kiedy i w jaki sposób to zrobią. Otworzyłem im drzwi i na podstawie decyzji, którą trzymali w rękach, poinformowano mnie o przewiezieniu na komisariat. Do mieszkania weszło dwóch milicjantów. Ubrałem się ciepło i wyszliśmy razem.

Na zewnątrz stało jeszcze dwóch milicjantów z psem. Poprowadzono mnie do samochodu i dowieziono na ul. Sądową na komisariat milicji. Siedziałem tam do późnych godzin porannych. Nie pamiętam teraz czy widziałem tam jeszcze kogoś z aresztowanych tego wieczora. Nad ranem kazali mi zejść na dół i wejść do „suki” milicyjnej razem z innymi internowanymi (Małodobry, Gorlach, Małodecki i Kaczmarek). Nie znałem wtedy nikogo z nich za wyjątkiem Adama Małodobrego.

Po zamknięciu nas w samochodzie, gdzieś nas wieźli. Najgorsze w tym wszystkim było to, że nie wiedzieliśmy co się będzie z nami działo i gdzie jedziemy. Po dotarciu na miejsce nie byliśmy zorientowani gdzie nas przywieziono. Okazało się, że to Wawrów. Do środka prowadzono nas w szpalerze utworzonym z milicjantów. Otrzymaliśmy więzienne uposażenie i zaprowadzono nas do cel. 13 grudnia rano przez więzienne głośniki usłyszeliśmy o wprowadzeniu stanu wojennego. Wtedy już widzieliśmy co tak naprawdę dzieje się w całej Polsce.

REKLAMA

Zomowcy byli nastawieni do nas raczej wrogo. Traktowali nas jak „obcych”. Chcieli nas sobie podporządkować. Na apelach ustawiali nas w dwuszeregu, meldunki stanu obecności – wszystko w więziennym trybie. Protestowaliśmy przeciwko temu. Nie wychodziliśmy z łóżek (apel zawsze odbywał się w celi). W jednej celi było nas 12 osób, w środku umywalka i ubikacja. W tych pierwszych dniach aresztowania odczuwało się ogromne napięcie. Dowiedzieliśmy się o strajku w Ursusie i Stilonie. Później okazało się, że Ursus został rozbity a przewodniczącego strajku skatowano i skazano na więzienie. 17 grudnia Stilon podjął decyzję o rozwiązaniu strajku. Nieprzyjemną sytuacją było wystąpienie Grzegorza Frąckiewicza o poparciu wprowadzonego stanu wojennego. Za to został wypuszczony z więzienia. Podobną decyzję podjął Kułaj prezes ZZR „Solidarność”.

Na początku pobytu w więzieniu nie było żadnych odwiedzin. Dopiero po świętach rodziny mogły się z nami spotkać. Jak wyglądała codzienność? Żeby się trochę „rozruszać” chodziliśmy w koło stołu i notorycznie kłóciliśmy się ze służbą więzienną. 06 stycznia dowiedzieliśmy się, że gdzieś nas będą wieźli. Znowu nie wiedzieliśmy co z nami będzie. 07 stycznia rano kazali nam się spakować. Tak jak staliśmy tak wychodziliśmy, znowu w szpalerze zomowców. Do dwóch zaparkowanych przed więzieniem samochodów zapakowano nas jak sardynki do puszek. Jechaliśmy w mrozie i tłoku. Ktoś z nas miał lusterko. W jego odbiciu po wystawieniu przez wywietrzniki zauważyliśmy tablicę „Legnica”. Wszystkich nagle ogarnęły czarne myśli. Garnizon wojska radzieckiego i lotnisko. Jednak jechaliśmy dalej.

Image

W końcu dotarliśmy do Głogowa. Pamiętam, że na wieżyczkach strażniczych siedzieli żołnierze, którzy krzyczeli, że przez internowanych muszą tu siedzieć. Wrzucili nas w cztery cele. Poznaliśmy internowanych wcześniej z Zielonej Góry. Żołnierze zdążyli już ich spacyfikować.  My próbowaliśmy na nich wpłynąć, tłumacząc im, że są internowani a nie aresztowani. Dzięki temu przyłączyli się do nas. W Głogowie drzwi cel były pootwierane. Można było się przemieszczać. Warunki jednak były tam tragiczne. Pojęcie WC – nie było czegoś takiego. Załatwialiśmy się do dziury w podłodze. Plaga szczurów, karaluchy, które lądowały w jedzeniu, brak ciepłej wody, brak posługi kapłańskiej. Ciągle chodziliśmy też w tych samych ubraniach bo nie było jak i gdzie ich uprać. 20 stycznia do Głogowa przyjechała kompania ZOMO, żeby nas spacyfikować. Podczas obiadu „wyławiano” kilka osób i wywożono do innych więzień. Byli agresywni i wystarczyłaby mała iskra, żeby wybuchła tragedia.

24-28 stycznia podjęliśmy głodówkę w ramach protestu przeciwko takiemu traktowaniu. W czwartym dniu protestu sprowadzono księdza, który prosił nas o przerwanie głodówki. Ciężka sytuacja w Głogowie trwała do momentu pojawienia się tam Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Od tej chwili mogliśmy wychodzić nawet na spacerniak, docierały dary, środki czystości. W Głogowie produkowaliśmy znaczki, pocztówki, krzyżyki. Utworzyliśmy nawet chór, który niestety tylko raz wystąpił. Dużo rozmawialiśmy i z tym rozmów dowiedzieliśmy się, że wspólnie z nami internowano wykładowców z uniwersytetów. Poprosiliśmy ich o wykłady. Robili je nam. Osobiście uczęszczałem na filozofię. Z resztą do tej pory jest to moja pasja.

Image
fot. J. Żołnierkiewicz

Życie w internowaniu trzeba było sobie organizować po swojemu, żeby ciągle o tym nie myśleć. W maju 1982 dołączyli do mnie inni internowani z Barlinka. Właśnie wtedy były demonstracje w Polkowicach. Stamtąd też przywieźli więźniów. Kiedy przed wigilią więzienie opustoszało to teraz ponownie pękało w szwach. Raz jednych wypuszczali i więzienie było puste a raz innych przywozili i znowu pełne. Internowanych odwiedzały rodziny, jednak wtedy na ten wyjazd potrzebne były pozwolenia z urzędu. Podczas widzeń ze swojej strony przekazywaliśmy listy a któregoś dnia udało się nam nawet przemycić radio. Przez ten cały czas internowania trwaliśmy w wartościach, które były przed aresztowaniem. Głównym celem SB było nakłanianie nas do podpisania lojalki lub wyjazdu z biletem w jedną stronę. Mnie osobiście wzywano kilka razy. Nie podpisałem niczego i odpuścili. Ze związku rolników znam jednego, który wyjechał. Udało im się go nakłonić.

13 lipca 1982 roku wyszedłem z więzienia z obowiązkiem meldowania się w MO. Po jakimś czasie wrócili po mnie. Wtedy już zniknąłem. Do domu przychodziły wezwania do wojska. Nie mogłem do niego iść bo byłem jedynym żywicielem rodziny. Jednak nie było tłumaczeń. 05 stycznia 1983 poszedłem do wojska. Po 7 miesiącach wyrzucili mnie stamtąd, bo odmówiłem przysięgi na armię czerwoną. 22 lipca przyszedł do mnie dowódca plutonu i kazał mi jechać do domu. Po powrocie nie mogłem znaleźć pracy. Na roli wszystko padło. Nie wiedziałem co robić. Pracę znalazłem dzięki Adamowi Małodobremu. Zatrudniono mnie na PKP w Gorzowie Wielkopolskim. Pracowałem przez 1,5 roku jako odprawiacz pociągów. Nigdy nie zaprzestałem działalności w Solidarności. Pamiętam jak poszedłem w odwiedziny do Adama Małodobrego. Tam było SB. Aresztowano mnie wtedy. Najśmieszniejsze w tym, że postawili mnie na świadka oskarżenia przeciwko Adamowi. U mnie też były przeszukania. Przekopali nawet obornik. Kiedyś pożyczyłem od Adama wartburga. Upchałem w niego papier i wiozłem do Warszawy. Dojechałem na Mokotów a tam auto się rozsypało. Jednak udało się jakoś naprawić i wróciłem do Barlinka z materiałami na 11 listopada i z połową maszyny drukarskiej. Ulotki rozrzucaliśmy nie tylko po Barlinku ale i po całej okolicy.

Z Andrzejem Szają
rozmawiała monikary


Odsłon: 5551 | Drukuj

Komentarze (11)
1. 20-04-2014
 
Cyryl. Młody człowieku. Ja już nie mam ochoty (sił chyba również)na wprowadzanie radykalnych zmian. Cała nadzieja w takich jak ty! Ale mam do ciebie jedną prośbę. Nie wierz w opowieści oszołomów! Dla nich prawda jest taka jaka jest im wygodna! 
Pozdrawiam Janek rocznik 1954.
 
marta1
2. 19-04-2014
 
Więc może czas coś z tym zrobić? chcecie zmian - warto poświęcić 2 minuty i obejrzeć: 
https://www.youtube.com/watch?v=XBVVTit_3yY 
:)
 
Cyryl
3. 19-04-2014
 
Cyryl przykro mi , że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem. Ja nie tęsknie do komuny , wręcz jestem jej wrogiem. Mi osobiście obecnie dużo lepiej się powodzi niż w tamtych czasach , chociaż w latach 70-tych i 80-tych też nie miałem źle (szkoła średnia , studia ,korzystanie z przywilejów młodości). Ale takich jak ja jest niewielu! Ja patrzę na swoich rówieśników i ich dzieci. Prostych ambitnych ludzi , pracujących za marne grosze lub nie pracujących wcale. Wstydzących się swojej biedy! 
I zadaje sobie pytanie. Czy dzisiaj robotnicy z mojego pokolenia podjęli by taką walkę jak wtedy , gdyby wiedzieli jaki dobrobyt sobie i swoim dzieciom wywalczą! Pozdrawiam Janek rocznik 1954.
 
marta1
4. 19-04-2014
 
danhen214 To Gierek w tym jedwabistym socjalizmie, by stworzyć komunistyczny raj na ziemi, utopię - musiał zaciągać długi na zachodzie?! U tych wstrętnych burżujów, tych imperialistów, obrzydliwych kapitalistów?! Żebyś mógł uczęszczać do nowo wybudowanej "darmowej" szkoły, w której uczyli często jeszcze przedwojenni nauczyciele, wychowani na kindersztubie XX-międzywojennego!  
 
A gdzie był wówczas nasz wielki brat ze wschodu? Powiem Ci. Miał nas tam, gdzie słoneczko nie dochodzi. No chyba, że trzeba było najlepsze produkty eksportować do matuszki rasijji. To wtedy Polska była dobra. Zresztą, to się nigdy nie zmieniło, co widać chociażby dziś. Rosja, jako państwo, cały czas uważa się za piewcę idei panslawizmu, traktując inne karaj Słowińskie, jako swój podnóżek.
 
jojo
5. 19-04-2014
 
Nie mówię, że dziś jest dobrze, bo jest źle. Tylko porównywanie obecnej sytuacji do komuny i twierdzenie, że wtedy było lepiej jest całkowicie bez sensu bo to był inne ustroje pod względem gospodarczym chociażby i nie da się obiektywnie porównać wszystkich ich elementów. Wszyscy brali i dla każdego starczało, ok, tylko ile brali? każdy miał tyle samo - czyli tyle co prawie nic. Byli oczywiście równiejsi, miłośnicy wschodnich sąsiadów i jedynie słusznej partii, którzy mieli więcej. Osiągnięcie równości, w sensie równości podziału jest niemożliwe. Co z tego, że każdemu starczało od pierwszego do pierwszego, jeśli mógł w każdej chwili zostać zamknięty za swoje poglądy? Jak ma się odnaleźć w takim świecie człowiek ambitny, który w życiu chce czegoś więcej, niż się dobrze najeść? Dziś mamy oczywiście złodziejstwo, kolesiostwo, korupcje i tego typu rzeczy, ale jest to wina ludzi, którzy taką bandę wybierają sobie do rządzenia. Chcecie żyć w socjalizmie to liczcie się z patologiami takiego systemu.
 
Cyryl
6. 19-04-2014
 
Cyryl-Wiedz jedno.Kiedyś każdy nabierał łyżką i starczało dla wszystkich,dzisiaj niektórzy biorą chochlami i dlatego większość klepie biedę.Co ty wiesz o tamtych czasach?Dług jaki zrobiono za 50 lat w PRL Dzisiaj zrobiono to w pięciu latach nie mówiąc o rozkradzeniu majątku Narodowego.
 
danhen214
7. 19-04-2014
 
Smutne, że ludzie z rocznika 54 potrafią wypisywać takie bzdury. Skoro nie ma Pan pojęcia o ekonomii i gospodarce, to radziłbym się wstrzymać z takimi opiniami. Obecna sytuacja gospodarcza Polski jest w dużej mierze spowodowana właśnie komuną, a nie działaniem ludzi, którzy z tym systemem walczyli. Nigdy nie wyszliśmy do końca z ustroju komunistycznego i te pozostałości do dzisiaj się odczuwa. Co to za gadanie, że kiedyś kolejek nie było do lekarza a teraz są, ludzie z byle czym lecą na wizytę, duża część obecnych wizyt u lekarza to bezsensowne marnowanie czasu, ale do tego właśnie prowadzi publiczna służba zdrowia. Leki były za darmo dla emerytów, świetnie, emeryt mógł również iść do sklepu i za oszczędzone pieniądze z leków kupić sobie co chciał prawda? Wszyscy mieli świetną pracę i wykonywali plan? A może by tak zauważyć kto za to wszystko płacił? ludzie nauczcie się podstawowej zasady: nie ma nic ZA DARMO, nie ma darmowej edukacji, darmowej służby zdrowia, państwo NIE MA swoich pieniędzy. Do tego jeszcze to bredzenie, że jakby nie jaruzel to by ruscy wjechali - proszę o konkretne oświadczenie władz ZSRR o takiej treści. Ludzie, jesteście tak sterowani i tak bezmyślni, że nawet nie potraficie tego zauważyć. To jest właśnie istota demokracji, napchać ludziom do głów odpowiednich głupot i dać im wybory - niech myślą, że oni tu rządzą. Po prostu brak słów, w odpowiedzi oczywiście otrzymam masę obelg i inwektyw, jaki to jestem szczeniak, głupek i nie wiem o czym mówię. Dopóki nie wymrze pokolenie pamiętające PRL - nic się w tym kraju nie zmieni.
 
Cyryl
8. 19-04-2014
 
Za "komuny" Ruscy żarli polskie mięso a Polski rolnik na 10 ha był PAN! Teraz dzięki takim jak pan "cierpiętnik" internowany Ruscy nie żrą polskiego mięsa a Polski rolni na 30 ha jest DZIAD! Za "komuny" od lat 70-tych młodzi Polacy wyjeżdżali (ja też wyjeżdżałem)na zachód wtedy kiedy chcieli sobie dorobić , a teraz dzięki takim jak pan muszą emigrować bo w Polsce nie mają szans na godne życie. Za "komuny" Chorzy ludzie mieli bez ograniczeń dostęp do lekarzy a emeryci mieli leki za darmo , a teraz dzięki takim jak pan na wizytę u lekarza specjalisty nie wspomnę o planowym zabiegu czekają latami , leków nie wykupują wcale bo nie mają za co! A majątek narodowy wypracowany przez społeczeństwo został w mgnieniu oka rozkradziony! Mógłbym jeszcze długo wymieniać "zasługi" prześladowanych bohaterów. Ja gdybym miał takie "zasługi" jak pan , to dzisiaj bym się ze wstydu spalił i nie mógł w oczy spojrzeć młodemu pokoleniu. Nadmieniam , że nie jestem pana wrogiem ani przyjacielem ponieważ nie znam pana. Współczuje pańskiej rodzinie niemiłych przeżyć, które pan jej z prezentował. Nigdy też nie byłem i chyba już nie będę w żadnej partii. W Solidarności też nigdy nie byłem i na pewno nie będę! Pozdrawiam Janek rocznik 1954.
 
marta1
9. 21-12-2013
 
zbyniu965 - Zgadzam się z tobą. 
Młodym nakładli sieczki do głowy i dlatego piszą brednie.Tym wszystkim solidarnościowcom dziękują Polacy pracujący na chleb za granicą.
 
danhen214
10. 20-12-2013
 
zbyniu965 
 
to ciebie zaraz rozlicze z tych słów ! 
uważam ,że stan wojenny był słuszny !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! i zdania nie zmienię, pamiętam tamten okres , nie było łatwo - ale w dalszym ciągu uważam ,że wprowadzenie stanu wojennego było słuszne , i dajcie CZŁOWIEKOWI już spokój bo ludzie GRZESZYCIE!!!! 
STAN WOJENNY był ostatnią deską ratunku dla polski,gdyby Jaruzelski go nie wprowadził to ruskie by wjechały do polski, i rozpier*** by wszystko! Powtórzyło by się to co było na węgrzech w 56' Jaruzelski miał dylemat - albo wojska radzieckie zrobia porządek,albo ON zrobi porządek. moim zdaniem wybrał mniejsze zło.STAN WOJENNY był konieczny !
 
jakionjest1234


 
filmy
Sondy
Jak oceniasz zimowe utrzymanie dróg i chodników?
 
Reklama
Ogłoszenia
Dom za 130 tys. Moczydło - sprzedam
Specjalista ds. usług gastronomicznych - praca
Lokal handlowo/uslugowy - sprzedam
Sprzedam mieszkanie w centrum Barlinka
SPRZEDAM - VOLKSWAGEN POLO III
Fotorelacje
Ostatnie komentarze
17.01.19:14
 Rekord barlineckiego Fi
(1 komentarz)
17.01.07:09
 Ratowanie nietoperzy
(3 komentarze)
15.01.20:21
 Barlineckie Morsy w Koł
(5 komentarzy)
15.01.20:04
 CO DALEJ Z PLAŻĄ MIEJSK
(7 komentarzy)
15.01.18:07
 Wręczono Złote Barlinec
(1 komentarz)
Polecamy
Redakcja serwisu barlinek24.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść nadesłanych artykułów, komentarzy do nich, jak również wpisów na forum.
Wszystkie zdjęcia chronione są prawami autorskimi. Obowiązuje całkowity zakaz kopiowania i upublicznienia ich bez wiedzy i zgody autora.
Niezależny Portal Internetowy S.C. - Rok założenia 2007
Wszelkie prawa zastrzeżone.