środa 17 października 2018r.   imieniny: Lucyna, Małgorzata, Marian

Reklama

barlinek

Choć w poprzednim reportażu „Śladami historii” na końcu napisałem, że spotkamy się w Gruzji Armenii i Azerbejdżanie to jednak życie kreśli nowe plany. Przy kolacji w gronie rodzinnym omawiamy nowe plany- jedziemy samochodami na „białe noce” do Sankt-Petersburga. Taki strzał- wszystkim się spodobał.

Mamy zamiar w 14 dni przejechać pięć krajów Litwę, Łotwę, Estonię oraz dotrzeć do Sankt-Petersburga w Rosji i wrócić z powrotem, oczywiście zahaczając o naszą rodzinę na Białorusi, a jadą z nami i nie wybaczyli by nam, gdybyśmy w powrotnej drodze nie zajechali do rodzinnych stron na grodzieńszczyźnie. Piszę, by przybliżyć ludzi jak również miejsca które bywają dla nas Polaków mniej lub bardziej tajemnicze. Rzeczywistość jest inna niż ta przedstawiana przez media i polityków. Przeciętni ludzie są bardzo sympatyczni, uczynni.

 Umówiliśmy się, że spotykamy się w Wilnie stolicy Litwy, której losy splatały się z Rzeczypospolitą. Jadąc do Wilna, nie sposób ominąć zamku w Trokach. Zamek został wzniesiony w XIV wieku przez księcia litewskiego Kiejstuda. Położony w malowniczym miejscu w śród lasów i jezior na wyspie jest warty zwiedzenia. W Wilnie spotykamy się w Hospicjum imieniem ks. Sopoćki, który założyła, zbudowała i prowadzi nasza krajanka z Lipian siostra Michaela Rak. Hospicjum mieści się niedaleko cmentarza na Rosie. Tam znajduje się grób Matki i Serce marszałka J. Piłsudskiego. Miasta które planujemy zobaczyć nie sposób zwiedzić w jeden dzień.

REKLAMA

Od cmentarza na Rosie kierujemy się w stronę Ostrej Bramy. Idąc w dół, zwiedzamy kościoły, cerkwie, stary rynek, który jest jednym z największych w Europie. Mijamy dom,  którego nasz wieszcz narodowy A. Mickiewicz musiał opuścić w 1824r. zesłany do Rosji. Zwiedzając miasto, które zostało pieczołowicie odrestaurowane, czujemy się jak u siebie. Dochodząc do rzeki Wilejki kierując się w prawo mijamy wzgórze Gedymina, zachodzimy do kościoła Piotra i Pawła. Którego fundatorem był Michał Kazimierz Pac, hetman wielki litewski. Zgodnie z jego wolą został pochowany pod progiem kościoła. Ponieważ miał bujne życie na płycie wykuto napis: TU LEŻY GRZESZNIK.  w tym kościele wiszą lampy wykonane z kryształów w kształcie łodzi Piotrowej, robią wrażenie. Kierując się w odwrotną stronę zachodzimy do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego.

Następnego dnia idziemy na mszę która zawsze jest odprawiana po polsku o godzinie 10:00 w Ostrej Bramie. Po mszy wsiadamy w samochód, jedziemy do Rygi stolicy Łotwy. Kierując się na północny zachód przed granicą litewsko- łotewską, wstępujemy na Górę Krzyży. W tym miejscu postawiono w 1430r. kapliczkę upamiętniającą przyjęcie przez Żmudzinów chrztu. Po upadku Powstania Listopadowego w 1831 r. zaczęto masowo przynosić i stawiać krzyże. Spędzamy czas w zadumie i refleksji.

barlinek

Kierujemy się dalej na północ. Po drodze warto zwiedzić zespół pałacowy w Rundale. Wybudowany w XVIII wieku robi ogromne wrażenie. Nazwany inflanckim wersalem, utrzymany w doskonałym stanie z przylegającym do niego parkiem. Kierujemy się na północny zachód jadąc głównymi drogami które w na Litwie i Łotwie są w dobrym stanie, jedynie nie zawsze dobrze oznakowane a na GPS nie zawsze można liczyć gdyż dużo dróg znajduje się w przebudowie powodując objazdy.

Po południu jesteśmy w Rydze, gdzie zatrzymujemy się Alta Hostel. Okazuje się, że obiekt znajduje się w samym centrum olbrzymiego targowiska (hal targowych) około 0,7 km od centrum starego miasta. I tu ciekawostka, przechodząc po rynku, mijając ludzi, stwierdzamy że w tym miejscu słyszymy tylko rozmowy po rosyjsku. Odwrotnie zwiedzając stare miasto- nikt nie mówi po rosyjsku. Analizując, aczkolwiek możemy się mylić, że drobnym handlem oraz biedniejszą częścią społeczeństwa łotewskiego są osoby pochodzenia rosyjskiego, tak zwani często bezpaństwowcy, a prawdziwym biznesem zajmują się Łotysze.

Ryga to stare hanzeatyckie miasto. W średniowieczu było jednym z najważniejszych miast na Bałtyku. Po 1237 roku posiadłości i prawa miejskie wykupił zakon Kawalerów Mieczowych. W późniejszych czasach w raz z przyległymi terenami Ryga znajdowała się w obrębie Rzeczypospolitej (1571-1621), Szwedzkiej (1621-1710) oraz carskiej Rosji (1710-1917). Zabudowa starego miasta zachowała swój dawny wygląd. Ryska starówka to prawdziwa perełka wpisana na listę zabytków UNESCO. Podążając uliczkami starego miasta, my staramy się zaczerpnąć jak najwięcej  Nie sposób wymienić wszystkiego co warto zobaczyć.  A warto plac ratuszowy, dom bractwa Czarnogłowych, ulicę Amatu, średniowieczne kamieniczki, kościół św. Jakuba, kościół św. Piotra, kościół św. Jana Chrzciciela, Jana Ewangielisty, Basztę Prochową, mury obronne.

barlinek

Następnego dnia po śniadaniu ruszamy na północ- kierunek Tallin. Po drodze około 40 km na północy wschód od Stolicy Łotwy znajduje się zamek w Turiadzie koło Sikuldy. Położony w przepięknym na wzgórzu w Łotewskim Parku Narodowym w śród lasów i jezior. Zbudowany w XIII wieku przez Kawalerów Mieczowych. W późniejszych czasach staje się rezydencją Biskupów Ryskich. W obecnym stanie najlepiej odrestaurowany zamek na byłych ziemiach inflanckich. Budowę zamku rozpoczęto w 1212 roku. Miejsce to było strategiczne gdyż prowadził szlak handlowy. Droga do niego prowadzi obok najstarszego kościoła drewnianego w kraju. Obecnie w tym miejscu znajduje się dwadzieścia punktów na mapie w tym dużym kompleksie. Można tu spędzić i wypoczywać  przez cały dzień. My jednak zwiedzamy kościółek oraz zamek gdyż czas nagli a mamy jeszcze trochę do przejechania by dotrzeć do Tallina stolicy Estonii.

Robiąc dziesiątki kilometrów  po za lasami i jeziorami nie mijamy żadnych zabudowań. Poza dużymi miastami odnosimy wrażenie, że Łotwa i Estonia to wyludnione kraje. Dzieje się tak, gdyż w czasach socjalistycznych wyznaczano drogi z punktu A do punktu B, omijając wsie i miasteczka. Tak też jest w Rosji. Podróżujący poszukujący ustronnych miejsc na pewno nie będą mieli kłopotu ze znalezieniem zacisznego zakątka. By szybciej schodziła nam droga, to śpiewaliśmy z rana „godzinki”, dziękując Panu Bogu za każdy szczęśliwie przebyty kilometr.

Po południu zatrzymujemy się w Tallinie. Tu trochę historii. Stolica Estonii już w X wieku była silnym ośrodkiem gospodarczym. Osiedlali się tu kupcy fińscy. W 1219 roku król duński Waldemar II Zwycięski podbił Tallin. W języku fińskim i estońskim nazwa Tallin tłumaczy się jako „miasto duńskie”. Jednak po klęsce 1227r. Duńczycy utracili miasto na rzecz zakonu Kawalerów Mieczowych. Po kilkunastu latach odzyskali miasto, rozpoczynając budowę największych w tej części fortyfikacje. Pod koniec XVI wieku w rezultacie zmagań czterech mocarstw Rzeczypospolitej, Danii, Rosji, Szwecji, Tallin w raz z północną częścią przypadł Szwecji. Dopiero w trakcie III wojny północnej roku pańskiego 1710 car Piotr I zajął Tallin. To tyle o historii.

My jeszcze tego samego dnia zwiedzamy stare miasto położone nad zatoką fińską wybudowane na wzniesieniu. Oprócz dawnych fortyfikacji znajduje się wiele zabytków. Przemierzamy pięknie odrestaurowane uliczki tętniące życiem, spotykając wielu turystów z całego świata. Warto zobaczyć katedrę Najświętszej Marii Panny, kościół św. Michała zamieniony na cerkiew, zabudowania klasztoru Dominikanów św. Katarzyny, kościół św. Piotra i Pawła. Mijamy urocze miejsca. Ze wzgórza Tompea, na którym zbudowano miasto, rozpościera się piękna panorama z widokiem na zatokę fińską. Wieczorem lądujemy w Privat Hostel znajdujący się za miastem. Ceny za nocleg w pokoju typu SWIFT z wszelkimi wygodami oraz sauną to koszt 18 Euro za osobę. Porównując jakość usług, standard pokoju oraz cenę uważamy, że to dobry wybór.

Następnego dnia kierujemy się na granicę estońsko-rosyjską. Będziemy przekraczali granicę UE w historycznym mieście Narwa. Do czasu II wojny światowej w Narwie mieszkali Estończycy i Niemcy. Na ich miejsce przesiedlono Rosjan. Po odzyskaniu niepodległości do tej pory większość mieszkańców stanowią Rosjanie. Tu Estończycy stanowią tylko 5% populacji dlatego wszędzie słychać tylko język rosyjski. Strategiczne położenie Narwy spowodowało że w jej okolicach rozgrywało się wiele konfliktów. Na wzgórzach po jednej i drugiej stronie rzeki z przylegającym miastem Iwangorod znajdują się wielkie warownie. Patrząc na te zamki stwierdzamy, że to istna uczta, dla tych których interesuje historia średniowiecza. My jednak nie mamy czasu zatrzymać się dłużej- po przekroczeniu granicy jedziemy dalej by zatrzymać się w letniej rezydencji Piotra I Peterhofie położonej nad zatoką fińską.

Nie sposób nie zauważyć zespołu pałacowo- ogrodowego Peterhof. Można tu zwiedzać cały dzień. My jesteśmy tu już drugi raz. Swoją urodą i przepychem każdego kto jest tu pierwszy raz wprawia w zachwyt. Całość może konkurować z takimi obiektami jak Wersal czy Hofburg. Obiekt przyciąga wielu turystów z całego świata. W ogrodach znajduje się ponad 100 fontann oraz kilkadziesiąt przepięknych posągów w całości pozłacanych. Dokładne zwiedzanie tego miejsca zajęło by nam cały dzień.

barlinek

Wieczorem jesteśmy w Sankt Petersburgu. Jeszcze tego samego dnia idziemy zwiedzać miasto. Jest całkiem jasno, gdyż na przełomie czerwca i lipca trafiamy na tak zwane ,,białe noce’’. To wielomilionowe miasto położone w delcie ujścia Newy nad zatoką fińską na ponad 40 wyspach od wielu lat stanowiło chlubę Rosji. Osuszone i przedzielone wieloma kanałami, po których promy wycieczkowe obwożą rzeszę turystów. Wiele lat kolejni carowie bezskutecznie walczyli o dostęp do morza Bałtyckiego. Dopiero Car Piotr I zdobył te tereny, pokonując Szwedów. Na wyspie zajęczej, która znajduje się u ujścia rzeki Newy zbudował twierdzę Pietropawłowską.  Na terenie twierdzy znajduje się sobór Piotra i Pawła w którym pochowano carów z dynastii Romanowów. Całość można obejrzeć oczywiście nie wspomniałem że wszędzie za opłatą. W mieście znajduje się tak wiele zabytków których nie sposób wymienić. Pałac Zimowy ( Ermitaż ) sobór św. Izaaka, cerkiew Zmartwychwstania Pańskiego, Muzeum Rosyjskie, plac zimowy, Sobór Matki Bożej Kazańskiej, sobór Troicki, kościół św. Katarzyny,  i wiele innych obiektów. Zabudowania w wielu miejscach przypominają miasto Szczecin. W tym miejscu Piotr I nakazał książętom, bojarom wybudować swoje pałace.

Tak powstało jedno z najpiękniejszych miast nazywane Wenecją północy. W wielu odnowionych budynkach powstały galerie handlowe jak również na wzór kolonialny bogato wyposażone sklepy. W miejscu zamachu na cara Aleksandra II postawiono Cerkiew Zmartwychwstania Pańskiego. Budowa obiektu trwała 25 lat. To cudo architektonicznego zdobnictwa i ludzkiego umysłu przedstawia sceny biblijne. Ściany sufity kolumny wewnątrz wykonano milionów  malutkich kawałków wypalanej ceramiki. Istne cudo świata. Warto również obejrzeć sobór Kazański przy Newskim Prospekcie I tu zasłyszana historia dotycząca Ikony Matki Bożej Kazańskiej.

W 1612 r. Kazańska ikona przybyła w raz z pospolitym ruszeniem z Nowgorodu. W niedzielę 22 wypędzono polskie oddziały, a żołnierze z cudowną ikoną udali się na kreml. Ikonę umieszczono w Soborze Kazańskim w Moskwie. Następnie w 1721 r. ikonę przeniesiono i umieszczono w Perersburgu a od 1811 r. w Kazańskim Soborze. W czasie II wojny światowej i oblężenia Leningradu mieszkańcy miasta prosili Stalina aby pozwolił przejść procesję z ikoną wokół soboru. Oczywiście Stalin nie wyraził zgody. Jednak po usilnych prośbach społeczeństwa jak i oficerów radzieckich pozwolono na odbycie procesji z ikoną Matki Bożej Kazańskiej. Następnego dnia po procesji przełamano front i miasto stało się wolne. Oficerowie wzięli to za cudowny znak i zabrali ikonę  która przemierzyła front aż do Berlina. Po wojnie w latach 60-tych znalazła się w rękach amerykańskich. Jakiś czas została umieszczona w Fatimie. W 2004 r. Papież Jan Paweł II zwrócił ikonę Matki Bożej Kazańskiej do Rosji. Tyle historii.  Sobór Kazański wybudowano na wzór Bazyliki św. Piotra w Watykanie. Wieczorem wybieramy się na Newę. To jedna z atrakcji turystycznych. Około 2:00 w nocy otwierają mosty na rzece. Dziesiątki statków wielkich masztowców, całkowicie oświetlonych wpływa i wypływa rzeką do morza bałtyckiego. Noc zarwana ale warto zobaczyć, niesamowite wrażenie. Wokół spotykamy tłumy turystów z całego świata. O 4:00 lądujemy w łóżkach. Wokół zabytkowego miasta w ostatnich latach powstały nowoczesne osiedla. Wyspy na których znajduje się miasto spina sieć wielopoziomowych autostradach. Mieliśmy okazję podróżować po takich drogach oglądając  wybudowany na potrzeby Mistrzostw świata stadion. Po trzech dniach zwiedzania Sankt- Petersburga jedziemy do Carskiego Sioła.

W czasach radzieckich miasto nazywało się Puszkin. Tu urodził się wielki pisarz Aleksander Puszkin. Tu znajduje się letnia rezydencja Carycy Katarzyny. Wcześniej uczestniczymy w mszy świętej w kościele katolickim. Wewnątrz znajduje się ikona Matki Boskiej Fatimskiej. W odległości 300 m od kościoła znajduje się zespół pałacowo-parkowy wybudowany przez carycę Katarzynę II. Ogrody pałacowe utrzymane w stylu francuskim mają niepowtarzalny smak. Pałac wybudowany w stylu barokowym, sale, komnaty zdobione złotem powalają na kolana. Z tego obiektu w czasie II wojny światowej Niemcy zrabowali bursztynową komnatę. Dzisiaj w raz z pomieszczeniami, odrestaurowaną komnatę mogliśmy oglądać. Stanowiła o istnym bogactwie Rosji. Tu carowie przyjmowali posłów, wielkie znamienite głowy z całego świata. Sala ta miała na celu wywołać swoim bogactwem szokoterapię u osób przybywających do Rosji. Każdy przebywający w takich pomieszczeniach musiał wiedzieć z kim ma do czynienia.

barlinek

Zabrakło czasu na zwiedzanie słynnej twierdzy Szlisselburg znajdującej się na jeziorze Ładoga wzniesionej w XIV wieku przez Wielkie Księstwo Nowogrodzkie. Jedziemy do Wielkiego Nowgorodu oddalonego o 200 km na południowy wschód od Sankt Petersburga i uważanego za jedno z najstarszych miast Rusi. Wyjeżdżając z Petersburga, mijamy łuk triumfalny, zbudowany i poświęcony na chwałę tym którzy, pokonali Turków i Polaków. Choć w porównaniu z do Petersburga czy Tallina Nowgorod nie ma tu tylu atrakcji, jednakże znajduje się tu kreml z Sofijskim Soborem. Patrząc z poziomu turysty, miasto ogólnie zadbane, choć w wielu miejscach architektonicznie unosi się duch socjalizmu. Odnowione i położone na wzgórzu nieopodal rzeki mury obronne robią na nas pozytywne wrażenie. To wielka twierdza.

W centrum kremla znajduje się sobór św. Sofii. Tylko trzy o takiej nazwie mamy sobory. W Istambule, Kijowie oraz tu w Nowogrodzie. Oglądamy wielowiekowe freski jak również ikony. Tu znajdują się drzwi zamówione w 1125 r. w Magdeburgu dla nowo wznoszonej katedry we Włocławku. Nie wiadomo, ale w niejasnych okolicznościach trafiły w XII wieku do Soboru św. Sofii. Po wojnie w latach 60- tych zostały skopiowane i zamontowane do katedry włocławskiej. Na dziedzińcu kremla oglądamy pomnik na 1000 lecie chrztu Rusi przedstawiający wielkie postacie mające wpływ na wielowiekową historię Rosji. Parę kilometrów od miasta znajduje się Monastyr św. Jerzego. Jedziemy obejrzeć obiekt, który znajduje się w tak urokliwym miejscu wśród lasów jezior, a jest nam akurat po drodze. Na wzgórzu widoczne kopuły wskazują nam kierunek. Zwiedzając sanktuarium, na zewnątrz jesteśmy świadkami jak archeolodzy odkrywają groby pochowanych tu osób. Nie wiemy czy byli to zakonnicy czy osoby z tak zwanych czystek stalinowskich. Wewnątrz oglądamy freski, ikony – to spuścizna wiary ludzi tu zamieszkujących. To jeszcze jeden kawałek historii tych ziem.

Z Wielkiego Nowgorodu jedziemy na zachód do Pskowa, przemierzając Rosję trochę inną niż tą z przedstawianą na okładkach żurnali, wielkiego przepychu, mijamy wyludnioną wieś, zaniedbane drewniane domy. Odnosimy wrażenie, że tu jakby czas się zatrzymał. Jeżeli chodzi o ludzi – to wszyscy są mili, otwarci, pomocni, serdeczni. W końcu Rosjanie to Słowianie, w nich drzemie duch otwartości. Zawsze dumni z wielkości oraz historii swojej ojczyzny. Psków to jedno z najstarszych miast Rosji. Położone nad jeziorem Pskowskim, które łączy się z jednym z największych  jezior w Europie Pejpus. W pierwszej kolejności kierujemy się na kreml. Mury obronne, wieże, bramy starego grodu robią wrażenie. Położone w strategicznym miejscu, wielokrotnie zajmowane przez Szwedów, Kawalerów Mieczowych, Polaków. To tu nieopodal na zamarzniętym jeziorze Pejpus Aleksander Newski pokonał połączone siły Kawelerów Mieczowych i Zakonu Krzyżackiego  co powstrzymało na wiele lat ekspansję zakonu na ziemie ruskie. Przeciętnemu Polakowi Pskow kojarzy się z obrazem „Batory pod Pskowem” J. Matejki, Król Polski faktycznie nie zdobył miasta najprawdopodobniej to tylko dzięki sprytnym zabiegom Iwana Groźnego, który próbując grać na czas, przekonywał Watykan że Ruś z prawosławia przejdzie na chrześcijaństwo co powstrzymywało króla od ostatecznego ataku. To tyle na temat historii. Ale wróćmy do zwiedzania miasta które powstało już w IX wieku. Jedziemy zwiedzić cerkiew św. Trójcy oraz Mirożyjski monastyr  gdzie zachowały się w całości freski z czasów sprzed najazdów Tatarów. Ruś przez ponad 200 lat była pod panowaniem Złotej Ordy.  Miasto od początku istnienia podlegało pod Ruś Kijowską i związane z nią nazwisko Rurykowiczów, oraz założycielkę miasta Olgę. Po tylu dniach zwiedzania czas wracać do domu. Z Pskowa jedziemy do Wilna przekraczając granicę rosyjsko- łotewską.

Po drodze zajeżdżamy do Agłona. To tu znajduje się klasztor i Bazylika sanktuarium Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Dla Łotyszy to takie święte miejsce jak dla Polaków Jasna Góra. Obraz namalowany na lipowej desce był znany w całych Polskich Inflantach. Bogurodzicę Agłońską nazwano Królową Północy gdyż było to najbardziej wysunięte sanktuarium Maryjne na północy.

barlinek

Przekraczamy granicę litewsko- białoruską w Druskiennikach, bo łatwiej i nie ma takich kolejek jak po polskiej stronie. Do obwodu grodzieńskiego jak i na kanał augustowski po białoruskiej stronie Polacy nie muszą wyrabiać wiz. Wystarczy wykupić przez internet voucher za 30 PLN.  Jedziemy do Karobczyc w obwodzie grodzieńskim, gdzie czeka na nas rodzina. W planie oprócz odwiedzin naszej dużej rodziny w małych acz zadbanych wioskach obowiązkowo warto zwiedzić miasto królewskie, jakim było Grodno. Oprócz kościoła Farny w samym centrum miasta można obejrzeć miasto. Wszystko w przeciągu ostatnich lat zostało odnowione, zadbano o każdy szczegół architektury. Powstały nowoczesne pasaże handlowe, nawet budynki w bocznych uliczkach zostały odrestaurowane. Czujemy się swobodnie jak byśmy zwiedzali miasta w zachodniej Europie (choć ostatnio w tej Europie nie bywa bezpiecznie). Nowoczesne osiedla niczym nie ustępują architektonicznie do zachodnich. Na peryferiach miasta wygląda tak samo. Jedynym miejscem gdzie ,,państwo’’ nie zadbało, to opuszczony stary cmentarz. Tu znajduje się grób Elizy Orzeszkowej. Przechodzimy po cmentarzu wszędzie polskie nazwiska z 18-19 wieku.

To tyle zwiedzania. Po tak intensywnie spędzonych wakacjach jedziemy do domu. Istotne, by w życiu znaleźć równowagę między pracą i odpoczynkiem. Dla nas to ważne by zachować więzi rodzinne i starać się czerpać z życia jak najwięcej pozytywnej energii.

Cezary Szafkowski

 

Komentarze  

+4 #1 Guest 2018-08-02 15:22
Wspaniała wyprawa. Wiele zwiedziliście. Polecam wam powrót do Estonii i zwiedzenie prawdziwej tajgi , bagien oraz wyspy Sarema. W samym Talinie na rynku wśród dziesiątek restauracji jest jedna "ESTOŃSKA" serwująca wspaniałe tradycyjne dania regionalne. Polecam.
Cytować | Zgłoś administratorowi

Dodaj komentarz

Wpisy wulgarne, zawierające kłótnie (tzw. trolling), obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane DUŻYMI LITERAMI), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji. Nie odpowiadamy na anonimowe komentarze. Prosimy zaloguj się lub zarejestruj. Rejestracja jest jednoznaczna z akceptacją regulaminu.

Kod antyspamowy
Odśwież